SZWECJA Z KIMŚ W PRZYCZEPCE

10/08/2014

Wróciliśmy z naszej wekendowej rowerowej wyprawy po szwedzkim wybrzeżu i tym samym możemy zakończyć nasz internetowy detox ;) Było intensywnie, gorąco i bardzo pozytywnie.

Przed wyprawą mieliśmy w głowach kilka znaków zapytania. Czy zabierać ze sobą ciepłe czapki? Czy Leonard da radę wytrzymać codziennie kilka godzin w przyczepce? Czy jazda ze sporym obciążeniem będzie nam wciąż sprawiała radość? Jaki dystans uda nam się pokonać? Odpowiedzi pojawiały się same wraz z pokonywanymi przez nas kilometrami.

Do tej pory sporo jeździliśmy na rowerach, ale odkąd jest z nami Lenny, były to głównie rowery miejskie, którymi pokonywaliśmy niezbyt długie trasy z Leonardem w foteliku. Jednak kilkaset kilometrów w foteliku absolutnie nie wchodziło w grę, ze względu na brak możliwości snu czy jakiejkolwiek ochrony przed słońcem oraz deszczem. Wyjściem okazała się przyczepka. Zastanawialiśmy się nad kupnem, ale przecież nie mieliśmy pewności czy Lenny zaakceptuje taki sposób podróży, poza tym trudno było nam wybrać konkretny model. Zdecydowaliśmy się na wypożyczenie przyczepki, co naszym zdaniem jest świetną alternatywą zakupu lub doskonałym testem przed zakupem, szczególnie jeśli jest to pierwsza przygoda z takim rodzajem podróżowania. W Trójmieście jest sporo wypożyczalni, ale w większości oferują bardzo proste przyczepki bez amortyzacji, które nadają się jedynie na krótkie przejażdżki. Nam zależało na wysokiej klasy sprzęcie z bardzo dobrą amortyzacją. Udało nam się dotrzeć do fajnej wypożyczalni, gdzie wypożyczyliśmy przyczepkę, która bardzo dobrze się sprawdziła podczas naszej wyprawy. Jeśli jesteście z Trójmiasta bądź będziecie chcieli wypożyczyć sprzęt turystyczny dla dzieci podczas wakacji na wybrzeżu, z czystym sumieniem polecamy Wam wypożyczalnię Itinere.

Piękne szwedzkie lato. Zrelaksowane dziecko w przyczepce. Co jednak z bagażami, jakie musieliśmy ze sobą wieść na rowerach? To była jedna z moich głównych wątpliwości, ponieważ nigdy wcześniej nie podróżowałam rowerem z tak dużym obciążeniem. Okazuje się, że jazda z obciążeniem nie jest taka straszna o ile dobrze dobierze się trasę. Dość płaskie wybrzeże Szwecji okazało się strzałem w dziesiątkę na pierwszą rodzinną wyprawę. Udało nam się pokonać ponad pół tysiąca kilometrów, czyli mniej więcej tyle, ile założyliśmy przed wyjazdem. Bardzo przydatne okazały się aplikacje z GPS, dzięki którym łatwo przygotowaliśmy sobie całą trasę przed podróżą, nigdy nie zabłądziliśmy i mogliśmy jechać mniej uczęszczanymi ścieżkami. GPS doskonale sprawdził się nawet w gęstym lesie, oszczędzając czas na szukanie trasy podczas wymuszonych przystanków.

Pakując sakwy podróżne przygotowaliśmy się na różne warunki pogodowe, chociaż muszę przyznać, że raczej spodziewaliśmy się chłodu i deszczu. Okazało się jednak, że trafiliśmy na niespotykanie ciepłe lato w Szwecji. Czasami wręcz marzyliśmy o powiewie zimnego powietrza czy kilku kroplach deszczu. Na deszcz czekaliśmy aż do ostatniego dnia naszej wyprawy.  Po  3 dniach skwaru u i suszy musieliśmy pokonać ostatnie 30 kilometrów w dwugodzinnej ulewie. Mieliśmy wrażenie, że w ciągu kilku godzin spadł cały deszcz, który ominęliśmy przez te 3 dn. Już po pierwszych minutach byliśmy przemoczeni. Mam na myśli mnie i Michała, ponieważ Lenny smacznie sobie chrapał, suchutki i nieświadomy hektolitrów lejącej się z każdej strony wody. Okazało się, że tylko on i rzeczy w sakwach były naprawdę dobrze zabezpieczone przed deszczem :)

Czy mając małe dziecko jesteśmy skazani na wakacje, podczas których mamy wszystko zagwarantowane, łącznie z pogodą? Okazuje się, ze nie. Wystarczy się dobrze przygotować, zrezygnować z rzeczy typu może-się-przyda i zabrać ze sobą te absolutnie niezbędne, mieć kilka alternatyw planu A, trochę szczęścia i wakacje marzeń gwarantowane :)

Witaj :) Na tym blogu dzielimy się naszymi codziennymi kadrami i rzeczami, które nas inspirują. Ania i Michał. Więcej o nas

Archiwum

Kontakt

ktosnaprzyczepke@gmail.com

FacebookYoutubePinterestRSS

Newsletter

Zawartość widoczna na stronie jest chroniona prawami autorskimi i jest własnością lolove.pl (dawniej ktosnaprzyczepke.pl), chyba że zaznaczono inaczej. Wykorzystywanie zdjęć oraz treści widocznych na stronie jest możliwe wyłącznie po uzyskaniu pisemnej zgody autorów.

randomness