




Czwartkowy wieczór, za oknem mróz, do końca zimy jeszcze daleko, ale żagle tuż tuż :). Jak to? Czy mnie ponosi wyobraźnia, czy próbuję tylko uciec myślami od ciągłej szarówki i wilgotno - mroźnego powietrza? Nic podobnego. Początek roku to właśnie świetny moment do planowania żeglarskiego sezonu.
W tym okresie mam zazwyczaj najwięcej wolnego czasu, a pogoda nie sprzyja spacerom i aktywności outdorowej. Do tego, im wcześniej podejmuję decyzje o rezerwacji terminów tym większy wybór i lepsze warunki można wynegocjować. Oczywiście jeżeli myślicie o Mazurach to już prawie ostatni dzwonek na rezerwację najbardziej "gorących" terminów.
Ja jednak staram się omijać ostatnio ten dość zatłoczony w szczycie sezonu region Polski. Kilka lat temu zasmakowałem w niemalże dziewiczym (w porównianiu do innych śródlądowych zbiorików) akwenie Zalewu Wiślanego i od tamtej pory większość moich żeglarskich planów krąży wokół tego obszaru.
Jest to akwen znacznie bardziej wymagający i kapryśny, warunki zaplecza pozostawiają wiele do życzenia ale emocje jakich dostarcza są naprawdę nieocenione. To zbiornik śródlądowy jednak warunki bardzo często są morskie. Pogoda potrafi się zmieniać kilka razy dziennnie a ze środka szlaku zanika widoczność linii brzegowej, co jak dla mnie fenomenalne. Często żeglując nawet w bardziej atrakcyjnych terminach bardzo trudno spotkać inne jednostki. To prawdziwy przedsmak morskiej przygody.